Moja Pasja część 4.

Toni | 7 kwietnia 2014 | COMMENTS:No Comments »

Kolejnej wiosny, gdy zamknałem przestrzeń łódki sztorc i suw klapą postanowiłem wypchnać ją z mojej stoczni na „świeże powietrze”, pierwszy raz aby zobaczyć ją z pewnej perspektywy większej niz wyciągnięcie ręki. nie było to trudne gdyż od dawna stoi na drewnianej ramie na kołach zdobytych od popularnego w owych czasach samochodu wyczynowego Polski Fiat 126p.

Obejrzałem  łódkę ze wszystkich stron, oczywiście miałem zastrzeżenia i mam je nadal, ale aby kiedykolwiek skonczyć budowę musiałem iść na kompromis w wykonaniu . Jeśli skończę już budowę, postawie na wodzie i .. .będzie pływała wtedy będę poprawiał niedociągnięcia jeśli będzie to możliwe oczywiście.

Pooglądałem, pozamiatałem drewutnię schowałem łódke i dalej do tworzenia. Gdy było zimno i nie miałem mozliwości budowy  szukałem w sieci składów drewna egzotycznego gdzie mógłbym kupić niewielką ilość iroko z którego to chciałem zrobić pokład oraz drobne elementy wykończenia. Tak sie złożyło że w niewielkiej odległości od mojego zamieszkania znalazłem co chciałem .  Kupiłem belki grubości 70 mm, szerokości od 17-22 mm i długości 2100 mm . Byłem bardzo z nich zadowolony, zacząłem ciąć je na planki grubości 5 mm i szerokosci 50 mm. Prace wykonywałem na pile tarczowej widiowej o grubości 3 mm i dość dużo materiału szło w trociny ale nie było rady. Poszło mi to dośc szybko. Zacząlem przygotowania do klejenia własciwego pokładu z iroko. Zakupiłem przez internet uszczelniacz , zgromadziłem zapas żywicy epoksydowej. Wybrałem tą metodę ze względu na mniejszy koszt klejenia, uszczelniacz był droższy. Oczywiście małem i mam watpliwości czy dobrze wybrałem, cóż, okaże się z czasem.

Klejenie planek szło mi nieźle , nawet polubiłem tą pracę ale wygięcia listew na półpokładach były najtrudniejsze. Zdarzały sie pęknięcia

Category: Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CAPTCHA
Reload the CAPTCHA code